100 aplikacji to nie pipeline. To problem z definicją, który założył kostium sukcesu.
Jest takie kojące uczucie, gdy rola ściąga 100 CV. Wygląda jak popyt. Jak wybór. Jak zdrowy rynek.
Potem je przeglądasz - i 90 jest obok, 8 to „może", 2 są sensowne, a 0 to osoba, którą naprawdę sobie wyobrażałeś na tej roli.
Dlaczego wolumen wygląda jak postęp
Liczby uspokajają. 100 CV to dowód, że „coś się dzieje" - że ogłoszenie żyje, że rynek reaguje, że to tylko kwestia przejrzenia stosu. Dlatego wolumen tak łatwo mylimy z jakością pipeline'u: bo jest widoczny, mierzalny i przychodzi sam.
Problem w tym, że mierzysz aktywność, nie wynik. Sto aplikacji mówi Ci, ilu ludzi było dostępnych i zmotywowanych, żeby odpowiedzieć na ogłoszenie. Nie mówi nic o tym, czy są wśród nich właściwi ludzie.
Gdzie naprawdę siedzi problem
Wysoki wolumen na roli senior albo niszowej znaczy zwykle jedno: rola została zdefiniowana na tyle szeroko, że wielu poczuło się uprawnionych, żeby aplikować. A wystarczająco szeroko, żeby ściągnąć tłum, to wystarczająco szeroko, żeby ściągnąć niewłaściwy tłum.
I jest druga strona tej samej monety. Ludzie, których naprawdę chcesz - senior, wyspecjalizowani, aktualnie zatrudnieni - nie zaaplikowali w ogóle. Nie przeglądają ogłoszeń. Nie ma ich w Twoich 100.
Dlatego dokładanie kolejnych źródeł ogłoszeń nie pomaga. Powiększasz stos, nie pulę właściwych ludzi. Wolumen zaczyna wyglądać jak szum z terminem na karku.
Jak wygląda prawdziwy pipeline
Nie chodzi o więcej aplikacji. Chodzi o dwie rzeczy: ostrzejszą definicję tego, kogo naprawdę chcesz, i sposób dotarcia do ludzi, którzy nigdy nie zaaplikują.
Ostrzejsza definicja odsiewa niewłaściwy tłum, zanim się pojawi. Direct search dociera do właściwych osób tam, gdzie są - czyli poza rynkiem ogłoszeń. Zdrowy pipeline to nie sto profili do przejrzenia; to kilku zweryfikowanych kandydatów z kontekstem: gdzie pasują, jakie widzimy ryzyko, co jest transferowalne.
Jeśli toniesz w CV, a wciąż nie spotkałeś właściwej osoby - to jest sygnał, nie porażka sourcingu. Zadaj sobie jedno pytanie: czy ludzie, których naprawdę chcę na tej roli, w ogóle aplikują na ogłoszenia? Jeśli nie - problemem nie jest liczba CV, tylko to, gdzie i jak ich szukasz.
Sto CV wygląda jak postęp. Zwykle jest po prostu dowodem, że rola została opisana zbyt szeroko, a właściwi ludzie w ogóle się nie zgłosili. Zanim uznasz, że masz „dużo kandydatów", sprawdź, czy masz choć jednego właściwego.
Dużo CV, wciąż bez właściwej osoby?
To zwykle problem z definicją i dostępem, nie z sourcingiem. W 30 minut powiemy, gdzie realnie leży zator na Twojej roli.
Porozmawiajmy o Twojej rekrutacji →